Obserwatorzy

sobota, 20 maja 2017

Wycieczka do Szwecji, czyli #42 Recenzja Kamieniarz

TYTUŁ: Kamieniarz
AUTORZY: Camila Läckberg
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarna Owca
 Liczba stron: 536
Od wydawcy: Jest październikowy poranek. Rybak Frans Bengtsson wypłynął łódką, aby opróżnić więcierze, które zastawił na homary. Przy ostatnim coś się mocno zacina. Frans przeczuwa, że nie będzie to zwykły połów, i nie myli się ─ w siatce więcierza tkwi ciało dziewczynki. Patrik Hedström i jego koledzy z komisariatu policji w Tanumshede mają do rozwikłania kolejną skomplikowaną zagadkę. Podczas sekcji zwłok w płucach dziecka wykryto słodką wodę i ślady mydła. Ktoś utopił małą w wannie i wrzucił zwłoki do morza. Kto i dlaczego zamordował dziecko? Odpowiedzi należy szukać w odległej przeszłości...


Złapał mnie kolejny książkowy kac za co was bardzo przepraszam. Zawsze w kryminałach które mają kolejne części najbardziej zaskakujące jest zakończenie. Tak było w przypadku Immunitetu, Inwigilacji i także Kamieniarza.
Z wody zostaje wynurzone ciało dziewczynki. Zwłoki rozpoznaje Patrik, który zostaje "szefem sprawy". W płucach dziewczynki znaleziono słodką wodę i mydło, a dziecko znaleziono w słonej wodzie. Dodatkowo jest tam reszta popiołu, który zawiera ludzkie szczątki.
Pierwszym podejrzanym jest sąsiad rodziny, z którym od wielu lat prowadzą sporną walkę o wszystko. Na jaw wychodzą nowe fakty: Zespół Aspargera, pedofilia, kurtka dziewczynki w pokoju sąsiada i wiele wiele innych.
Całość sprawy jest bardzo emocjonalna zarówno dla Patrika jak i Eriki, którzy zmagają się z trudem opieki nad własnym dzieckiem. Dzięki temu morderstwu docenili dar macierzyństwa. Erika, która przyjaźniła się z matką zamordowanej dziewczynki nie wie co ma ze sobą zrobić. Codzienne spotkania dawały jej nadzieję, że Maja będzie kiedyś "grzeczniejszym" i spokojniejszym dzieckiem.
Obecnie trwam w oczekiwaniu na przeczytanie kolejnej części świetnej serii.


książka przeczytana w ramach:
LINK

poniedziałek, 15 maja 2017

Piąta wizyta w adwokackim świecie, czyli #41 Recenzja Inwigilacja

Ostatni kac książkowy dopadł mnie po przeczytaniu Immunitetu. Teraz miałam to samo po przeczytaniu Inwigilacji. Zapraszam was na jej recenzję!
TYTUŁ: Inwigilacja
AUTORZY: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
 Liczba stron: 590
Od wydawcy: Chłopak, który zaginął kilkanaście lat temu na wakacjach w Egipcie, odnajduje się na jednym z warszawskich osiedli. Posługuje się innym imieniem i nazwiskiem, i mimo że rodzice rozpoznają w nim syna, on sam utrzymuje, że nie ma z zaginionym nic wspólnego.
Sytuację komplikuje fakt, że po przejściu na islam i powrocie do Polski mężczyzna znalazł się na celowniku służb. Gdy pojawiają się zarzuty, że przygotowuje zamach terrorystyczny, zwraca się o pomoc do prawniczki, która niegdyś zasłynęła obroną pewnego Roma.
Joanna Chyłka niechętnie podejmuje się sprawy. Słynie bowiem nie tylko z ciętego języka, ale także z niechęci do obcych. W dodatku nie jest przekonana, czy jej nowy klient w istocie nie planuje zamachu…

Gdy tylko skończyłam czytać Immunitet zaczęło się wielkie odliczanie do premiery Inwigilacji a następnie oczekiwanie na jej pojawienie się w bibliotece. Jak tylko udało mi się ją wypożyczyć książka swoje odleżała na półce bo "czekałam na właściwy moment". Na szczęście  nadszedł on bardzo szybko.
Sam pomysł na fabułę moim zdaniem rewelacyjny. Pełen aktualności w dzisiejszym świecie. Każdy islamista jest osobą planującą zamach a jak twierdzi Chyłka to że znaleziono w jego domu materiały wybuchowe jest tylko dowodem na inwigilację. W sądzie oskarża prokuratora, staje się jeszcze bardziej bezczelna (o ile jeszcze tak można) dla sędziego. Nawet Kordian robi się pyskaty. Ktoś kradnie najważniejszą rzecz dla przemiłej pani adwokat a Zordon trafia do aresztu.
W ciele Joanny rozwija się pasożyt, przez niego jest na przymusowym odwyku. W jej życie próbuje mieszać się jej kochany tatuś a sama Chyłka czuje się wiecznie obserwowana.
Kocham Joannę za to jej zachowanie, za stosunek do pasożyta i za jej poglądy (aborcja czy picie alkoholu w obecnym stanie nie są dozwolone).
Kocham Remigiusza Mroza za to, że dzięki niemu śmiałam się na głos czytając kryminał.
Kocham Kordiana za tą nieustępliwą naukę do egzaminu i cierpliwość do osoby, która ciągle powtarza mu że nic nie umie i że nie zda.


Mimo zalet ta książka ma olbrzymią WADĘ!!! Następna część wychodzi dopiero pod koniec roku a ja chciałabym już sięgnąć po kolejną.
Jeśli jeszcze nie zaczęliście czytać poczekajcie na kolejną odsłonę przygód Joanny chociaż nie gwarantuję że po przeczytaniu szóstej części nie będzie złości na zakończenie.



książka przeczytana w ramach:
LINK

poniedziałek, 8 maja 2017

Wycieczka do Szwecji, czyli #39 Recenzja Księżniczka z lodu i #40 Recenzja Kaznodzieja

TYTUŁ: Księżniczka z lodu
AUTORZY: Camila Läckberg
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarna Owca
 Liczba stron: 424
Od wydawcy: Gdy w spokojnym miasteczku Fjällbacka na zachodnim wybrzeżu Szwecji zostaje znaleziona martwa Alexandra Wijkner, wszystko wskazuje na to, że popełniła samobójstwo. Matka kobiety ma jednak wątpliwości i prosi przyjaciółkę córki z dzieciństwa, pisarkę Erikę Falck, żeby przyjrzała się tej tragedii. Erika wspólnie z Patrikiem Hedströmem, kolegą z młodzieńczych lat, a obecnie policjantem, próbują rozwikłać sprawę. Wkrótce zaczynają podejrzewać, że śmierć Alex ma związek z mroczną tajemnicą z przeszłości...


Moje pierwsze spotkanie z skandynawskim kryminałem okazało się bardzo udane. Już od początku zostajemy wciągnięci w wir wydarzeń, które do samego końca nie przestają nas zaskakiwać.
Martwa dziewczyna z podciętymi żyłami leżąca w wannie napełnionej lodowatą wodą zostaje znaleziona przez przypadkową osobę. Wkrótce do akcji wkracza policja oraz zajęta pisaniem książki Erika. Razem starają się za wszelką cenę odkryć jak okazuje się po sekcji nie przyczynę samobójstwa a mordercę. Wszyscy podejrzewają kochanka Alex, który nie należał do ludzi rangi dziewczyny.
Między wersami znajdziemy również wątek obyczajowy wręcz miłosny. Dochodzi do pięknego zakochania a po pewnym czasie "zawiązania związku".
Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Nie jest napisana ona trudnym językiem, chociaż przeszkadzały mi odrobinkę wszystkie skandynawskie nazwy własne, ale to zapewne dlatego, że nigdy nie uczyłam się szwedzkiego. Wątek obyczajowy wprowadzony został tak, że książka dalej jest kryminałem. 




TYTUŁ: Kaznodzieja
AUTORZY: Camila Läckberg
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarna Owca
 Liczba stron: 440  
Od wydawcy: Patrik Hedström i jego koledzy z komisariatu w Tanumshede stają przed skomplikowaną zagadką. Próbują odkryć, jaki związek może mieć morderstwo młodej kobiety, której zwłoki odnaleziono w Wąwozie Królewskim, ze sprawą zaginięcia dwóch dziewczyn przed dwudziestu pięciu laty. Prawda okazuje się okrutniejsza, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać…


Druga część nie jest ani trochę gorsza od poprzedniej. Jesteśmy wodzeni za nos do ostatniej strony.
W Wąwozie Królewskim znalezione zostają zwłoki młodej dziewczyny wraz z szkieletami dwóch innych dziewczyn. Po wstępnej sekcji okazuje się, że to kości zaginionych 25lat temu kobiet. Oskarżony wtedy mężczyzna popełnił samobójstwo a jednak te dwie sprawy łączą się ze sobą. Gdy ginie kolejna dziewczyna jej poszukiwania nie mają końca. Cały komisariat skupia się na znalezieniu mordercy zanim zabije kolejną dziewczynę. Podejrzane rodziny traktują policję jak największych wrogów. Nie godzą się na żadne z ich działań. Nie tylko utrudnia to pracę policji, ale czyni z nich potencjalnych  morderców.
Moim zdaniem w tej części trochę mało jest Eriki. Rozumiem, że kobietą w ciąży ciężko jest pracować, ale mogłaby pojawiać się częściej. Fakt, że niektóre perypetie rodzinne budzą śmiech i współczucie a drugie powodują przerażenie jak np. sprawa Anny.
Jeśli tylko spodobał wam się styl pisania Camili Läckberg to jak najszybciej sięgajcie po kolejne części. Tylko żeby nie było, że nie uprzedzałam- wciągają na maksa.




obie książki przeczytane w ramach:
LINK


środa, 3 maja 2017

Z wizytą w kwiaciarni, czyli #38 Recenzja Florystka

TYTUŁ: Florystka
AUTORZY: Katarzyna Bonda
Wydawnictwo: Wydawnictwo MUZA
 Liczba stron: 574
Od wydawcy: Hubert Meyer popełnił błąd w profilu i porzucił pracę w policji. Stary przyjaciel prosi go o pomoc w przesłuchaniu młodej kobiety, w związku z zaginięciem jej 9-letniej córki. Policjanci próbują łączyć tę sprawę z bestialskim zabójstwem 11-letniego Amadeusza, którego matka jest szanowaną w mieście florystką. Okazuje się, że była ona ostatnią osobą, która widziała Zosię żywą.
Florystka początkowo pomaga w poszukiwaniach, ale gdy ciało dziecka odnajduje się na tym samym cmentarzu, gdzie pochowano Amadeusza, staje się główną podejrzaną.

Katarzyna Bonda po raz pierwszy mnie zauroczyła. To jej pierwsza książka, którą czytałam z zapartym tchem i od której nie mogłam oderwać oczu.
Hubert Meyer pomaga w policji w odnalezieniu małej dziewczynki. Do profilera po pewnym czasie dołącza Lena- młoda, atrakcyjna kobieta, która ma mu pomagać w odnalezieniu sprawcy.
Każda osoba z rodziny dziewczynki ma swoje sekrety, które zaczynają wychodzić na jaw. Alibi matce zapewnia jej kochanek a ojcu koledzy z kasyna. Wkrótce podejrzaną staje się florystka, która kilka lat temu straciła swojego syna. Obecnie rozmawia każdego dnia z jego duchem. Aleksandrę z dziewczynką łączyło zamiłowanie do harfy. Tak jak Zosia florystka uczęszczała kiedyś do szkoły a jej nauczycielką była słynna harfistka- maestra, obecnie najlepsza przyjaciółka Oli.
Wątek problemów osobistych Meyera został wprowadzony tak, że nie zaciemnia całej sprawy i jest na tyle ciekawy, że nie zasypiamy czytając o domu Huberta.
Jest to pierwszy kryminał w którym odgadłam mordercę. Od mniej więcej połowy miałam już swojego "typa" i utrzymywałam go do końca, a jak się później okazało miałam rację!


Ja standardowo zaczęłam czytać serię od końca. Wcześniej nawet nie wiedziałam, że to jakaś seria. Mimo to nie przeszkadzało mi to w niczym. Nie odczuwałam żadnych braków spowodowanych nieznajomością poprzednich tomów.



książka przeczytana w ramach:
LINK